Proza


Wydałem opowiadania! Mój prozatorski debiut!

To, że marzenia się spełniają, że wszystko ma swój czas – to już wiem, bo się o tym przekonałem, doświadczyłem, bo to Życie z Czasem stwierdzają, jak dobre rodzeństwo, nieskorumpowani aniołowie, biznesmeni nieba (gdy widzą):
„Ocho! Dawaj na niego, to i to! Przez to już przejdzie, jest gotowy, do tego dojrzał. Tamto jeszcze mu Czasie, wstrzymaj, bo nie dojrzał, bo go musimy nastawić, przerobić; ażeby, kiedy mu podsuniemy kolejny ‚sukces’, jak najmniej błędów popełnił!”.

Jest to mój debiut prozatorski. Opowiadania pisane w latach 2008-2015! Mimo to, zdecydowałem się na ich publikację, bo uważam, że:
< stylistykę – można poprawić
< fabułę – można zmienić
< formę – można przekształcić
< ducha – ?
Otóż, ducha, nie! Szaleństwo moje, młodzieńczość, ciekawość świata, ludzi, przeżycia, wrastanie w dorosłość, bunt, witalność, to wszystko udało mi się zatrzymać, zachować, pomimo… No właśnie! —> Dokładnie w 2015 roku ukończyłem ostatnie opowiadanie, minęło 4 lata. Sam czytając je do ‚obrzydzenia’ (niestety, ale tak to wygląda w procesie ukazania czegoś światu) widziałem, jak one ewoluują, dojrzewają z każdym latem, wiosną, a jesienią i zimą – poprawianie, sprawdzanie, czy aby już? Czy gotowe? Eee, coś nie gra… Jeszcze nie. No, to odkładamy. Zajmujemy się czymś innym i czekamy, do kolejnej wiosny i lata, by poczuć, czy to właściwy zapach? Czy może już są na tyle stałe, przypieczętowane moim własnym spokojem, ostemplowane odstępem długiej chwili, by wreszcie nie niańczyć nimi głowy, wydać i puścić wolno przed Wasze źrenice!

Kwestia, o której nikt z twórców – [przynajmniej tych, którym mamona nie gasi serc, jak jaskra oczu] – nie lubi pisać, mówić. Ale ja zawsze wiem, co chcę i co wprawdzie odnośnie tegoż tematu powiedzieć. Mianowicie!
Marzenia, to nigdy samoistny cud. Przede wszystkim marzenie zaczyna się od człowieka, od jego chęci, determinacji, i niekiedy nawet drogi usłanej kolcami, nie różami. Dlatego moje marzenie o profesjonalnej książce się spełniło. Wcześniej poemat skądinąd. Teraz opowiadania. I mógłbym na tym zaprzestać, jednak do marzenia dołączone było założenie, cel – NAPRAWIAĆ, inaczej w moim mniemaniu: (wzruszać, nieść spokój, dawać nadzieję, energię, wspierać, uszczęśliwiać, wzbudzać emocje, źdurać bodźce, wskrzeszać ciarki!).

Nie będę pisał o sprawach wewnętrznych, natomiast, by te rzeczy się w Was, w człowieku zadziały, wiadomym jest, książkę pasowałoby posiadać/mieć – przeczytać, i wierzę, że choć jeden z wymienionych powyżej wyrazów się uaktywni po tej lekturze, czy choćby wcześniejszym poemacie. Co się tyczy dalej tego, że z wydawnictwem uzgodnione zostało, iż większą wagę, niż do pieniądza, należy zwrócić na rozprzestrzenianie się mojej twórczości, owej książki. Naturalnym jest natomiast, żeby tak się działo, cały nakład zejść musi, a z pieniążków z owego nakładu, będzie dodruk większej ilości, aby docierała szerzej. Kochani! Nie jestem oczywiście z całym szacunkiem – Panem Remigiuszem Mrozem, Panem Andrzejem Stasiukiem czy Panią Katarzyną Grocholą.
Nie śpię na własnych książkach, nie zarabiam na nich. Pragnę tylko nieco pchnąć tę własną machinę, a na pytanie: mieć czy być? Odpowiadam – BYĆ.
Mieć mogę, i stracić mogę. A ja, bądź twórczość moja szczególnie w co wierzę, w ludziach, nawet po mnie być/żyć nie przestanie, czego bym sobie zawsze życzył.
Dlatego nie Nalegam, ale Zapraszam do zakupienia. Piękna recenzja Piotra Duraka, za którą mu niezmiernie dziękuję, powinna przybliżyć Wam, o czym są opowiadania.
I znów, nie poszło na marne! – 2 godziny pisania!

Dziękuję Oficynie Wydawniczej RuthenicArt, Sebastianowi D. Dubielowi, Justynie Chabińskiej za wiarę w to wszystko – po prostu! oraz Ani Marysi Klesze, za nieziemską do mnie cierpliwość i super rysunek na okładce! A także Wszystkim, którzy pośrednio bądź bezpośrednio przyczynili się do tego, bym nie zrezygnował, nie poddał się i nie schował w bieszczadzkiej wsi, dokonując w szałasie wszelkich dni.

A… niechaj się dzieje!
Pozdrawiam Szczęśliwie!
Mateusz Nocek

Pociąg Wykolejeńców, Mateusz Nocek, Krosno 2019, 135×205 mm, 172 s.
(książka dostępna, do zakupienia na stronie wydawcy)

http://www.ruthenicart.net.pl/?470,pl_pociag-wykolejencow


Mateusz Nocek, mimo młodego wieku, dziś jest już twórcą dojrzałym, którego w wielu gronach polskich literatów specjalnie przedstawiać nie trzeba. Laureat rozlicznych konkursów i festiwali piosenki autorskiej i poezji śpiewanej, autor czterech tomików wierszy i muzyki do kilkuset utworów znanych polskich i światowych artystów. Swoją twórczą indywidualnością udowodnił już niejednokrotnie wysoki poziom wiedzy i znajomość technik pisarskich, przy tym wszystkim wciąż pozostając wybitną indywidualnością, jakby zupełnie niezainteresowany uczestnictwem w pogoni za komercyjnym sukcesem. To człowiek, dla którego pisanie i życie to jest jedna i nierozerwalna całość, bez względu na okoliczności. I będzie pisał, nie bacząc na laury czy też ich brak, uczestnictwo w grupach literackich, czy ich zupełne ignorowanie. Mateusz Nocek bowiem konsekwentnie idzie własną ścieżką i w swojej drodze jest porażająco prawdziwy. Mówimy tu o twórczości wynikłej z głęboko przeżytych doświadczeń, literaturze podanej językiem poetyckim, barwnym, pełnym świeżości i emocji. Jeśli miałbym porównać Mateusza do kogokolwiek z panteonu polskich twórców, to przychodzą mi do głowy jedynie takie nazwiska jak Edward Stachura, Rafał Wojaczek, Andrzej Bursa – ci młodzi niepokorni, szalenie zdolni, których gwiazdy rozbłysły bardzo jasno, wielu oślepiły, jednak przedwcześnie zgasły, nie mogąc znaleźć miejsca dla siebie w świecie pełnym zakłamania. Ale przecież trwają i błyszczą wciąż w sercu niejednego z nas. We wszystkim co robi i co pisze Mateusz Nocek widać szczerość. Serce na dłoni i opowieść bez maski, bez konfabulacji, bez mizdrzenia się do czytelnika, bez upiększeń. To jest często poezja i proza drażliwa, bywa, że nasycona seksualnością, bywa też brutalna. Ale zawsze jest prawdziwa, jak proza Janka Rybowicza czy Augustyna Barana. Nie wiem, czy świat jest gotowy by ją przyjąć i właściwie ocenić i przede wszystkim docenić. Ale wiem na pewno, że prozie Mateusza Nocka należy dać wielką szansę zaistnienia na szerokim polskim rynku literackim. Każdy odbiorca znajdzie w niej ucieczkę od przesiąkniętej technologią, zimnej rzeczywistości XXI wieku. Ucieczkę w świat, gdzie liczą się jeszcze tak zapomniane wartości jak honor, godność, szczerość i przede wszystkim – miłość.

Piotr Durak
Reklamy
Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close